Otwieranie strony trwa zbyt długo? Zamknij ekran ładowania.
Strona główna » Ciekawostki » 8 kwietnia – wspomnienie 1863 roku

8 kwietnia – wspomnienie 1863 roku

Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Wspomnienia Józefa Kościeszy Ożegalskiego

W drugi dzień po świętach wielkanocnych, 8-go kwietnia, miał wyruszyć oddział. Wigilją tego dnia po południu, wszystkie fornalki wysłano z ochotnikami i różnymi rekwizytami na punkt zborny. Pożegnawszy się z bratem, Brunonem i całym domem, wsiadłem z Lewartowskim i Krajewskim na wózek i ruszyliśmy do Glinek nad Wisłę, gdzie stanęliśmy wieczorem. Z innych wsi także nazjeżdżały pełne wozy powstańców, przyjechał i Łopacki ze wszystkimi oficerami. Noc była zimna i dżdżysta, do rana wymarzliśmy bardzo. Świtaniem rozdano broń, amunicję i buty tym, co potrzebowali. Lewartowski oznajmił mnie i Krajewskiemu, że się odmyślił teraz iść do powstania, bo nie przetrzymałby takich trudów i zimna. Z żalem pożegnaliśmy się z nim, nie namawiając jednak, aby nie mieć go na sumieniu w razie jego nieszczęścia. Jak już rozdano broń, stanęliśmy w szeregu, było nas dwustu sześćdziesięciu prócz oficerów. Sformowano dwie kompanie strzelców, w każdej po sto ludzi.

Prócz strzelców było trzydziestu kawalerzystów i trzydziestu kosynierów. Cały oddział był znakomicie uzbrojony. Na niczym nam nie zbywało, amunicji mieliśmy pod dostatkiem, każdy żołnierz dostał po sześćdziesiąt ładunków, prócz tego było coś jeszcze na wozie. Dostaliśmy też menażki, manierki i co trzeci siekierkę do rąbania drzewa. Patrontaże mieliśmy wszyscy jednakowe z przodu na paskach. Tornistrów nie dano, ci tylko je mieli, co ze sobą przynieśli. Choć nie mieliśmy mundurów, wszyscy byli bardzo dobrze ubrani, pod każdym względem wielką różnicę widać było z oddziałem Langiewicza. Z Krajewskim przydzieleni byliśmy do drugiej kompanii, której kapitanem został Czesław Tabaczyński, pierwszej zaś kapitanem był Witold Rogóyski. Obydwaj oficerowie austriackiego wojska. Każdą kompanię podzielono na cztery sekcje. Porucznicy nasi, to także byli dawni oficerowie. W naszej kompanii, mieliśmy Stanisława Tabaczyńskiego, brata kapitana i barona Aleksandra Bruckmana eks-papieskiego oficera.

W pierwszej kompanii nie pamiętam nazwisk oficerów. Kawalerię prowadził rotmistrz Bertoli, wojskowy austriacki, porucznikiem pod nim był Gąsiorowski. Kapitanem kosynierów Olszewski. Adjutantem Łopackiego Giebółtowski, a szefem sztabu Żelechowski. Furjerem mieliśmy Kisielewskiego, którego wszyscy Wujkiem nazywali, był też rangi oficera. Kapelanem był ks. Serafin Szulc – bernardyn.

Cały oddział był złożony z bardzo dobranych ludzi; obejmował dużo inteligentnej młodzieży, umiejącej się dobrze obchodzić z bronią i takich, co służyli w austriackim wojsku. Z nich mianowano podoficerów i z takich, co już byli w powstaniu, wszystkich się o to pytano, gdyśmy stanęli w szeregu. I ja także mogłem zostać podoficerem, ale nie chciałem, bo to było nad moje siły, gdyż wiedziałem, że jeszcze więcej miałbym do czynienia, aniżeli prosty żołnierz. W powstaniu rangi, nie różniły bardzo powstańców między sobą, bo wszyscy zarówno się po koleżeńsku traktowali. Między przyszłymi towarzyszami broni, spotkałem kilku znajomych obywatelskich synów, mianowicie: Hauzera z Mieleckiego, z którym razem chodziłem na technikę i mieszkałem na stancji u państwa Wojnarowskich, Szymberskiego, także syna wł. dóbr Partynia z Mieleckiego i Miecznikowskiego z nad Wisły koło Baranowa. O godzinie piątej rano zaczęła się przeprawa na dwóch promach przez Wisłę. Najpierw się przeprawiła kawaleria i zaraz na drugiej stronie rozjechała się na rekonesanse, aby zbadać okolicę i zasięgnąć języka. Po kawalerii zaczęli się po kilkudziesięciu naraz przeprawiać strzelcy. Na środku Wisły była wysepka zarośnięta wiklinami, na niej wysiadaliśmy, a gdy wszyscy już tam byli, zaczęliśmy się przewozić do Królestwa, co trwało kilka godzin, nim stanęliśmy na tamtej stronie, podczas czego zmarzliśmy uczciwie. Po sformowaniu się, kawaleria powróciła z doniesieniem, że nigdzie w pobliżu nie ma Moskali. Ruszyliśmy do pobliskiego miasteczka Połańca. Nasi ułani schwycili Żyda kręcącego się nad Wisłą podczas naszej przeprawy, podejrzewając go o szpiegostwo. Jakiegoż on nie doznał strachu! Blady jak ściana, zarzekał się, że nie jest szpiegiem, ale wielkim patriotnikiem i żeby jego Sura razem z bachorami zaraz umarła, jak on jest szpieg! Żeby on był szpieg, to by nie był taki głupi, aby go łapali!

Pomimo tego nie został uwolnionym z pod aresztu, gdyż trzeba było dowodów jego niewinności, a tych on sam dać nie mógł. Może w godzinę weszliśmy do Połańca, gdzie naprzeciwko nas wyszli procesjonalnie Żydzi. Witali bardzo życzliwie i przynieśli ogromne kosze mac, gdyż obchodzili swoją Wielkanoc. Powiedzieli nam, że dragoni stali w Połańcu, ale na wiadomość o nas uciekli stamtąd. Starszyzna żydowska zaświadczyła, że aresztowany Żyd nie jest szpiegiem, czemu też Łopacki uwierzył i uwolnić go kazał, bo wiedział, że Żydzi dla powstania byli bardzo przychylni w Królestwie. Nie zdarzyło się, aby nas szpiegowali, tylko przeciwnie, donosili o każdym ruchu Moskali. Bywali nawet Naczelnikami Narodowymi po małych miasteczkach. W ogóle, brali się bardzo patriotycznie. Po półgodzinnym odpoczynku opuściliśmy Połaniec, dążąc dalej ku Świętokrzyskim lasom. Zrobiliśmy tego dnia blisko sześć mil. Około północy zatrzymaliśmy się w pewnej fabrycznej wsi na nocleg, skąd rano pomaszerowaliśmy do miasteczka Słupi, leżącego u stóp gór Świętokrzyskich; na których szczycie widnieje klasztor, z którego się Langiewicz bronił Moskalom.

Fot. Sztab Czachowskiego:
Stoją od lewej: Markowski, Witold Rogójski, Bertholdi, Piotrowski
Na dole: Faustyn Gryliński, Bronisław Bruckmann
więcej w zakładce: Wydawnictwa – Połaniec a Powstanie Styczniowe

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Radosław Matusiewicz

Prezes Towarzystwa Kościuszkowskiego w Połańcu. Dowódca połanieckiego Oddziału Legii Polsko-Włoskiej oraz Regimentu Kosynierów. Autor licznych publikacji na temat Połańca i okolic. Redaktor naczelny “Zeszytów Połanieckich”.
x

Przeczytaj również

11 listopada 2018 – Wielkie Święto w małym mieście

Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.Tak jak cała Polska, tak i nasz ...

0
Connecting
Please wait...
Wyślij wiadomość

Przepraszamy nie jesteśmy w tej chwili dostępni online. Proszę zostaw wiadomość.

Twoje imię
* Email
* Opisz swój problem
Zaloguj się

Potrzebujesz pomocy? Oszczędź swój czas i porozmawiaj z nami online.

Twoje imię
* Email
* Opisz sprawę
Jesteśmy online!
Informacja zwrotna

Jeżeli chcesz możesz zostawić nam dodatkowe informacje.

Jak oceniasz naszą pomoc?
Power by

Download Free AZ | Free Wordpress Themes

Wyślij nam materiały on-line

Szanowni Państwo wychodząc naprzeciw Państwa oczekiwaniom uruchomiliśmy usługę wysłania plików online. W każdej chwili 24 h / dobę możecie bezpośrednio wysłać do nas pliki multimedialne, tekstowe itp. nie wychodząc z domu. Pojemnosć naszej skrzynki odbiorczej wynosi 10 GB, maksymalny plik jednorazowo jaki można przesłać to 10 MB. Istnieje możliwosć przesłania folderu. Do wysyłanych przez Państwa materiałów np. zdjęć prosimy o utworzenie pliku tekstowego z Państwa imieniem i nazwiskiem, danymi kontaktowymi (tel. / email), krótkim opisem i jeżeli to możliwe datą powstania fotografii.

Jeśli więc posiadacie stare dokumenty, zdjęcia, czy znacie ciekawe historie dotyczące Połańca i osób z nim związanych, podzielcie się z nami. Chrońmy przed zapomnieniem naszą historię.