Taking too long? Close loading screen.
Strona główna » Ciekawostki » Kuchnia Naczelnika czyli Kościuszko z niejednego pieca jadł chleb

Kuchnia Naczelnika czyli Kościuszko z niejednego pieca jadł chleb

Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Opis wiktu Kościuszki można łączyć z jego etapami życia. Okres dziecięcy małego miecznikowicza brzeskiego, czas szkolny u pijarów w Lubieszewie, Szkoła Rycerska, pobyt na ziemi amerykańskiej, powrót do Siechnowicz-Dawidowiszcz, gdzie kuchnią rządziła Zuzanna Kościuszkówna, okres Insurekcji a następnie dwuipółletni czas pobytu w niewoli carskiej, ponowny pobyt na ziemi amerykańskiej i powrót do bram Europy czyli pobyt w Paryżu i Solurze.

Wielu historyków opisywało słynne obiady czwartkowe u króla Stasia, wystawne biesiady u możnych ówczesnego świata magnackiego m.in. u Radziwiłłów. Takowe przy stole spotkania trwały nieraz po kilka dni. Jak opisuje Jędrzej Kitowicz – kronikarz obyczajów szlacheckich, za młodu w domu pani Tekli podawano na stół rosół, barszcz, krupnik, sztukę mięsa, bigos z kwaszonej kapusty i rozmaitych mięs, groch ze słoniną. Wika Filipowicz wylicza jeszcze: kiełbasy, drób pieczony, prosięta, dziczyzna, wędzonki, kiszki wątrobiane. W poście, który był bardzo przestrzegany jadano ryby słodkowodne z ryżem przyrządzane na wiele sposobów, doprawiane pieprzem, szafranem oraz czosnkiem i cebulą, tak, że cudzoziemcy z trudem byli w stanie przełknąć nasze jadła. Chociaż, jak podaje wspomniany Jędrzej Kitowicz w końcu XVIII wieku już było widać w niektórych dworach modę na lekkie dania francuskie, czyli np. zupa rumianą, a także mięsa podlane esencjonalnym bulionem, miast tłuszczu, doprawiane do smaku cytryną, octem winnym, ziołami, kaprami i oliwkami, które to były serwowane obok jadła tradycyjnego.

U Pijarów jadało się raczej po szlachecku, natomiast w Szkole Rycerskiej kładziono nacisk na „uformowanie dobrego obywatela”. Jak opisuje Julian Ursyn Niemcewicz dzień kadeta wyglądał następująco: „Bito pobudkę o godzinie 6, (…) o 6 ½ obzierali nas oficerowie, potem na mszę. Po mszy każdy dostawał kawałek chleba z masłem, kto miał za co, posłał do Elżbietki po kawę. (…) O 12 obiad: cztery proste, lecz zdrowe potrawy na obiad, dwie na wieczerzę”.Po powrocie z Ameryki Tadeusz Kościuszko w stopniu amerykańskiego generała zawitał do rodzinnego majątku w Sichnowiczach. Wiemy, że armia Unii zalegała naszemu przyszłemu Najwyższemu Naczelnikowi z wypłatą gaży, a rodzinny majątek wskutek błędnego zarządzania przez Józefa – brata Tadeusza popadał w długi. Zuzanna Kościuszkówna jak mogła tak dogadzała Tadeuszowi, ale z braku funduszy musiała ograniczać miedzy innymi drogie przyprawy i sól. Seweryn Bukar w swoich pamiętnikach pisze: „ wszystko u niego dawano na słodko, a solniczki wypędzono ze stołu”. Można sądzić, że ówczesna kuchnia Kościuszki bardziej przypominała jadło dworusów niż stoły szlacheckie. Proste dania narodowe litewsko – białoruskie takie jak groch ze słoniną czy chłodnik litewski zawsze były mile widziane na stole Kościuszki.

W czasie Insurekcji Najwyższy Naczelnik miał na swoim stole dania przygotowywane przez Jeana – francuskiego kucharza z wiktuałów dostarczanych przez zaopatrzenie wojskowe: kaszę, groch, kapustę, śledzie, wołowinę, mąkę, chleb, masło i słoninę. Tak było na postojach, a w oblężonej Warszawie podstawą wyżywienia żołnierza stanowiły chleb, kasza i mięso, przeważnie wołowina. W trakcie przemarszów wojsk wodza Insurekcji zawsze pragnęli gościć miejscowe dwory czy warszawskie pałace. Kościuszko zawsze wolał być w obozie przy swoich żołnierzach. Należy również wspomnieć, że w obozie pod Połańcem naprawdę nie było rozkoszy, gdyż idący przed wojskiem polskim Rosjanie, grabili i palili wszystko co się dało. Aby zapewnić wyżywienie podległym mu wojskom musiano sprowadzać żywność z ówczesnej Galicji, ale by do tego doszło, trzeba było przekupić austriackich celników.

Po klęsce naszego narodowego powstania, w którym to nasze piękne miasteczko miało swój wzniosły epizod nastały u Kościuszki ciężkie czasy niewoli. „Życie tak mu zbrzydło, że chciał się głodem zamorzyć”. Przejęty odpowiedzialnością za losy powstania, za doznane ciężkie reperkusje dla Polaków i całej Polski, dokuczające mu zadane rany podczas bitwy pod Maciejowicami, ciągłymi przesłuchaniami carskich śledczych popadł w – dzisiaj byśmy określili to – depresję. Ja pisze J. U. Niemcewicz „żywił się tylko kilkoma łyżkami zupy, czym tak skurczył sobie wnętrzności, iż co chwila śmierci jego oczekiwano”. Wskutek pogarszającego się stanu zdrowia Tadeusza Kościuszki caryca Katarzyna II zadecydowała o przeniesieniu więźnia z twierdzy pietropawłowskiej do pałacu Orłowów i troską o jego zdrowie obarczyła lekarza szkockiego pochodzenia, doktora Rogersonowa. Szkot przede wszystkim zadbał o poprawienie psychicznej i fizycznej strony u swojego pacjenta. Jak pisze Niemcewicz w swoich pamiętnikach Kościuszko jadał bardzo skromne posiłki, nawet w późniejszym okresie tylko „dwie filiżanki kawy i uncja mięsa z drobiu”.

Zgodnie z wolą cara Pawła I – następcy carycy Katarzyny -nasz narodowy bohater odzyskał wolność wraz z 12 tysiącami zesłanych Polaków. Ciąg dalszy „przygód” Tadeusza Kościuszki, to podróż przez Finlandię do Anglii, przeprawa statkiem do Ameryki, gdzie był goszczony jak bohater narodowy i następnie powrót do Europy. Przez siedem lat Kościuszko mieszkał w Paryżu by następnie osiedlić się w Szwajcarii, a konkretnie w Solurze u zaprzyjaźnionej rodziny Zeltnerów. Do końca życia prowadził uregulowany tryb życia unikając tłustych i ostrych potraw.

Nie pisałem o napojach jako, że w naszym programie p.n. „Kuchnia Kościuszki” trudno by propagować węgrzyna, czerwone wino, gorzałkę lub piwo angielski lub pojedyncze. Z przekazów pisanych wynika, że Tadeusz Kościuszko miał jedną ukrytą miłość do kawy, czarnej kawy. Ta towarzyszyła mu przez całe życie, począwszy od domu w Mereczowszczyźnie, gdzie pijał mocno osłodzona z zapieczonym kożuszkiem ze śmietanki. Nie dotarłem do wiadomości, czy małemu Tadeuszkowi podawano wtedy kawę prawdziwą czy parzoną z żołędzi, co się wówczas też praktykowało. Mogę w tym miejscu się pochwalić, iż moja najukochańsza babcia Marianna sama „paliła” żołędzie i mieliła je w drewnianym młynku parząc je dla swojego ukochanego wnusia, czyli autora niniejszego opracowania. Do dzisiaj mam w ustach smak kawy dębowej. Nasz koneser kawy pijał ją w okresie nauki w Szkole Rycerskiej, w Paryżu. W Ameryce pijał kawę zmarzłą czyli schłodzoną kostkami lodu. Pijał także w Siechnowicach, w czasie powstania, w niewoli rosyjskiej i w okresie – jak byśmy dzisiaj nazwali – emerytalnym. Miał Kościuszko też drugą słabość – pączki – które mu siostra Anna Estkowa przez umyślnego posyłała do jego miejsc obozowania, gdy tylko była taka możliwość.

Kościuszko poznał smak kuchni włoskiej, niemieckiej, fińskiej, angielskiej, w armii amerykańskiej, gdzie niejednokrotnie brakowało nawet chleba i wytwornej kuchni bogatych amerykanów, indiańskiej, afrykańskiej, holenderskiej, żydowskiej, białoruskiej, litewskiej i polskich flisaków Poznał smak biedy, jak i wykwintne rarytasy kuchni możnych m.in. kuchni księżnej Izabeli Czartoryskiej w Sieniawie, która wyprawiła mu huczne imieniny, o czym informuje nas, współcześnie żyjących, napis na mosiężnej tabliczce: Kamień szczęścia. 1792.10.28 Księżna Izabela Czartoryska zaprosiła Tadeusza Kościuszkę do Sieniawy, gdzie wyprawiła mu huczne imieniny u boku swej córki Anny. Tadeusz Kościuszko, na znak szczęśliwie spędzonych chwil, nakazał wykuć w kamieniu „NA PAMIATKĘ DNI SZCZĘŚLIWYCH W SIENIAWIE”.

Organizatorom kulinarnej akcji związanej z osoba Tadeusza Kościuszki trudno będzie przedstawić wszystkie dania, które było dane jadać naszemu bohaterowi, ale wybrane z setek czy tysięcy skonsumowanych przez niego dań będą ozdobą każdej imprezy propagującej najważniejszego czy jednego z najważniejszych bohaterów w historii Polski.

Literatura:
1. Bystroń Jan Stanisław, Dzieje obyczajów w dawnej Polsce, wiek XVI-XVIII”, PIW Warszawa 1976 r.
2. Michorowski Konstany i Janina, „Kościuszko w Sieniawie”, Zeszyty Połanieckie nr 19 z 2007 r,
3. Filipowicz Wika, „Solniczki wypędzono ze stołu” w Tadeusz Kościuszko, Pomocnik Historyczny nr 2/2017,
4. Zahorski Andrzej, „Warszawa w powstaniu kościuszkowskim”, Warszawa 1985 r.
5. Praca zbiorowa, „Kuchnia białoruska”, PWRiL Warszawa 1984 r.

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Konstanty Michorowski

Urodzony w Legionowie na Ziemi Mazowieckiej, od 1989 r. mieszkaniec Połańca. Ukończył Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie w zakresie prawa administracyjnego, para się twórczością nieprofesjonalną od 1982 r. Wieloletni aktywny członek Towarzystwa Kościuszkowskiego w Połańcu i Regimentu Kosynierów.
x

Przeczytaj również

Wielki Test o Kościuszce w TVP1

Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.Już 20 września o godz. 20:25 Jedynka zaprasza

0
Connecting
Please wait...
Wyślij wiadomość

Przepraszamy nie jesteśmy w tej chwili dostępni online. Proszę zostaw wiadomość.

Twoje imię
* Email
* Opisz swój problem
Zaloguj się

Potrzebujesz pomocy? Oszczędź swój czas i porozmawiaj z nami online.

Twoje imię
* Email
* Opisz sprawę
Jesteśmy online!
Informacja zwrotna

Jeżeli chcesz możesz zostawić nam dodatkowe informacje.

Jak oceniasz naszą pomoc?
Power by

Download Free AZ | Free Wordpress Themes